Jeśli ktoś kiedyś chciałby zamknąć cały polski Bałtyk w jednym mieście, to Władysławowo jest bardzo mocnym kandydatem. To wakacyjna stolica chaosu, gofrów i neonów, gdzie parawan bywa ważniejszy niż ręcznik, a deptak wygląda jak Las Vegas po polsku – tylko zamiast kasyn masz budki z pluszowymi rekinami. Jakby w Bałtyku pływały rekiny. Na lądzie to co innego! Same rekiny biznesu 😉
Władek latem to miejsce, w którym chińskie marketplace’y spotykasz w realu. Tandeta jest tu wszechobecna, światełka migają jakby trwał wieczny festyn, a w tle zawsze czai się disco polo. Dobrze, że era „Miłość w Zakopanem” już minęła, bo całe miasto nuciłoby pod nosem ten kawałek do końca świata.
Niby jesteś nad morzem, ale łatwiej zjeść kebaba niż porządną rybę. Kebab też raczej średni, a jeśli zapiekanka XXL zaczyna smakować jak najlepsze danie życia, to znak, że procenty weszły za mocno i czas wracać do pokoju. Oferta gastro we Władku jest ogromna, ale żeby zjeść porządnie to trzeba mieć szczęście lub… szczęście. W najlepszym wypadku jedzenie będzie nijakie. W najgorszym zamiast wieczoru we dwoje – będzie wieczór na tronie. W sezonie mimo wszystko jedzenie raczej jest „świeże” – zbyt dużo ludzi by miało kiedy się zestarzeć.
Mało Ci? To jest Ci mało? To słuchaj: Władysławowo jest architektonicznie takim dramatem, że czasem człowiek zastanawia się, czy tu w ogóle istniał jakiś plan zagospodarowania, czy po prostu każdy stawiał, co chciał, tam gdzie akurat było wolne 15 metrów kwadratowych. Obok pensjonatu z lat 90. wyrasta apartamentowiec „Premium Baltic Luxury”, między nimi budka z kebabem, Żabka, a całość przykryta reklamą wielkości żagla. To nie jest kurort z katalogu, to jest Bałtyk w wersji freestyle – trochę PRL, trochę Dubaj, trochę odpust pod remizą. I właśnie dlatego Władek jest tak absurdalny: masz jedną z najpiękniejszych plaż w Polsce, a pięć minut dalej deptak wygląda jak Las Vegas po tanim kursie projektowania. Brzydko? Czasem bardzo. Ale jakoś wracasz co roku, bo to nadal jest ten sam, klasyczny Bałtyk, tylko z większą ilością neonów.
Pierwszy raz przyjechałem do Władysławowa sam, jeszcze jako młody człowiek z ambicjami i wiarą, że nad morzem zawsze jest słońce. Potem przyjechałem z przyszłą żoną – wtedy akurat padało cały tydzień i jedyną atrakcją były zapiekanki oraz próby udawania, że deszcz też ma swój klimat. No i jakoś tak wyszło, że od 16 lat wracamy tu już we trójkę. Władek się zmienia, my się zmieniamy, kebab wygrywa z rybą, ale tradycja to tradycja.
Darek
Władysławowo atrakcje – co warto zobaczyć?
Władysławowo ma zestaw atrakcji klasycznych, czyli takich, które każdy turysta zalicza choć raz, żeby móc powiedzieć „byłem”.
Plaża we Władysławowie
Największy atut miasta. Szeroka, piaszczysta, naprawdę piękna. W sezonie co prawda plaża podzielona jest na „działki”, a ogrodzeniem są parawany, ale taki już urok większych i mniejszych miasteczek nad Bałtykiem. Co innego chwilę przed, albo po sezonie. Szczególnie wrzesień jest rewelacyjny. Dzieci już w szkole, rodzice w pracy, a plaże? Bajka. Woda nagrzana…
Aleja Gwiazd Sportu
Taki nadmorski chodnik sławy, tylko zamiast aktorów masz sportowców. Miły spacer, choć raczej nie zmieni życia. Szczerze mówiąc połowy sław nie kojarzę, ale tak samo mam z gwiazdami w programie „Taniec z Gwiazdami”.
Ocean Park
Dla dzieci super, dla dorosłych trochę „no okej”, albo jeszcze gorzej. Wieloryby są duże, można wsadzić głowę w szczękę rekina, a dzieci szczęśliwe, więc bilans dodatni.
Lunapark i wieczorny deptak
Władysławowo wieczorem żyje jak festyn, który nigdy się nie kończy. Migające światła, budki, automaty i klimat wakacji z lat 90tych. Szczególnie w lunaparku Sowiński, gdzie nieco starsi czytelnicy pamiętają objazdowe wesołe miasteczka. Lunapark zajmuje sporo miejsca, ale atrakcje wyglądają jak wyjęte z lat 90tych. Tak – serio. Wtedy te objazdowe lunaparki były lepsze niż dzisiaj.
Dom Rybaka (punkt widokowy)
Można wejść na górę i zobaczyć Bałtyk, półwysep i… parawany aż po horyzont.
Port rybacki
Najbardziej „prawdziwe” miejsce w mieście. Kutry, ryby i trochę spokoju. Kiedyś. Dzisiaj coraz bardziej „sfestyniałe” miejsce gdzie zjesz gofra, zapiekankę, a może bardziej imprezową zapieksę, kopniesz czy uderzysz w boksera i skoczysz do motylarni na wyjątkową wystawę po której nic nie będzie takie samo… Chyba, że przyjedziesz tu przed sezonem, albo po 15.09. Wtedy będzie jak w pierwszych dwóch zdaniach.
Co zwiedzić w okolicy Władysławowa?
Władysławowo wygrywa lokalizacją. To jest idealna baza wypadowa, bo wszędzie jest blisko. Mało jest takich miejscowości nad morzem! Ma ważną zaletę. Jest na szlaku kolejowym Gdynia – Hel. Tu nie ma problemów z sezonowymi autobusami, busami w których jedziesz jak ogórek w słoiku… Totalnie istotnym faktem jest to, że fajne wakacje we Władysławowie nie wymagają posiadania samochodu. On jest zbędny!

- Yard in need of some heavy-duty pruning? This small but mighty chain saw is powerful enough to take down tree branches, yet weighs under 2.5 pounds.
- This baby will sear proteins and veggies like a champ, but its smoke-control system means you won’t be breathing in soot while you cook. In addition to a grill plate, it comes with a flat-top griddle (smash burgers, anyone?) and you’ll be able to fit up to six steaks at a time on its roomy cooking surface.
- Let’s avoid a tiki torch incident this summer, yeah? These will illuminate your yard, patio or pool area with a warm glow that’ll also allow guests to see which flavor of seltzer they’re grabbing from the cooler.
Sed feugiat posuere semper Cras vitae mi erat, posuere mollis arcu. Pellentesque iaculis gravida nulla ac hendrerit. Vestibulum faucibus neque at lacus tristique eu ultrices ipsum mollis. Phasellus venenatis, lacus in malesuada pellentesque, nisl ipsum faucibus velit, et eleifend velit nulla a mi. Praesent pharetra semper purus, a vehicula massa interdum in. Nulla a magna at diam consequat semper eu vitae elit. In hac habitasse platea dictumst.
Amazon deals: Tried-and-tested products
Aside from eating ice cream, there’s no better way to spend a warm day than by letting a refreshing breeze sway you from side to side while lounging in a hammock. This one — which has tens of thousands of fans — is lightweight and portable, and conveniently folds down into a little pouch for easy carrying. It comes with straps and carabiners, making setup a cinch, and it’s sturdy enough to support up to 400 pounds. Don’t forget to apply Yahoo’s exclusive code 10WOOSUMMER at checkout to snag this low price.
Treat your tush to the oh-so-refreshing spray of this popular bidet, which allows you to adjust the water pressure to your liking. Not only does it feel nicer than using scratchy toilet paper, it’ll also cut down on your TP spending (plus, it’s more sanitary than wiping). Everything you need for easy installation is included.
Leave a comment